Urlop wielebnego Tymoteusza

admin-ajax

Kościół kat. w Polsce zanotował w ostatnich tygodniach wtopy, które coraz liczniejszej rzeszy „owieczek” uświadamiają, a przynajmniej powinny uświadamiać, co to jest za instytucja.

Pierwsza wtopa nastąpiła za sprawą syna „naszej Beatki”, czyli Beaty Szydło – pierwszej premier rządu Kaczyńskiego, którą została po wygranych wyborach w 2015 roku. Syn ma na imię Tymoteusz i został wielebnym, czyli księdzem Kościoła kat. po studiach w zawodówce, jaką bez wątpienia są katolickie seminaria. Gdy miesiąc po wstąpieniu w służbę panu bogu wielebny Tymoteusz odprawiał mszę na Jasnej Górze, a było to w czerwcu 2017 r., w pierwszym rzędzie siedziało „błogosławione łono, które wydało go na świat”, czyli „nasza Beatka” i ten który do tego wydania walnie się przyczynił, czyli ojciec Edward. Ale ozdobą mszy był zasiadający w pierwszym rzędzie prezes PiS Jarosław Kaczyński oraz jego słudzy płci żeńskiej: Anna Zalewska i Elżbieta Rafalska oraz męskiej: Mariusz Błaszczak, Jan Szyszko i nawrócony ze złej drogi, którą niegdyś obrał Zbigniew Ziobro.

Miesiąc wcześniej, po mszy, podczas której Tymoteusz zostawał wielebnym, „nasza Beatka” była, jak to się mówi – cała w skowronkach i w euforii zwierzała się mediom, że „odnajduję coraz więcej znaków, które otrzymywaliśmy od Boga, a których być może wtedy nie dostrzegaliśmy. Gdy jest prawdziwe powołanie, to Opatrzność prowadzi prostą drogą wprost do niego. Teraz już wiem na pewno, że Pan Bóg wybrał sobie Tymoteusza. (…) Mogę też powiedzieć, że dzięki Tymkowi moja rodzina zbliżyła się do Boga”. Wcześniej rzekła też, że przekonywała go, by przed wstąpieniem do stanu duchownego „dobrze się zastanowił bo to niełatwa droga”.

Droga startu usłana była różami, ale kwiat ten uroczy ma to w swej istocie, że posiada kolce. Wielebny Tymoteusz zdobywał szlify w służbie panu bogu w Buczkowicach, wsi na pograniczu Beskidu Śląskiego i Kotliny Żywieckiej. Został tam zapewne zesłany w ramach kapłańskiego stażu i należy sądzić, że był pod szczególnym nadzorem, wszak od oczu biskupa w Bielsku-Białej dzieliło go raptem 10 km z niewielkim okładem, a od mamusi w rodzinnym Przecieszynie tylko 30 km więcej. Ale 24 sierpnia 2019 r. wielebny Tymoteusz zniknął.

W tym kontekście nieodzowne będzie wspomnieć, że zawołaniem, które wielebny Tymoteusz przyjął za swoją dewizę w służbie panu bogu, były słowa z Listu św. Pawła do Galatów następującej treści: „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus”. Po dwóch latach Tymoteusz uznał widocznie, że trzeba postępować zgodnie z przyjętą dewizą i poszybować ku wolności, aczkolwiek niekoniecznie pod rękę z Chrystusem i takiej, jaką wyobrażała sobie jego mamusia.

Owieczki parafii w Buczkowicach skonsternowały się niezmiernie, gdy 24 sierpnia br. przed ołtarzem pojawił się ksiądz inny jakiś, do Tymoteusza niepodobny wcale. Gdy okazało się, że syna „naszej Beatki” nie ma na plebani, ani nigdzie indziej w Buczkowicach, owieczki zaczęły pytać „a gdzież on”? Odpowiedzi nie było przez czas pewien, aż wreszcie głos dał ksiądz Mateusz Kierczak, dyrektor Centrum Informacyjno-Medialnego Diecezji Bielsko-Żywieckiej. Poinformował on cierpiące na niedosyt informacyjny owieczki, że „Ksiądz Szydło poszedł na urlop. Urlop został udzielony na prośbę księdza Tymoteusza i nie jest określony czasowo”.

Natychmiast po tej informacji dał o sobie znać na Twitterze znany ksiądz, historyk i duchowy przywódca Ormian w Polsce, ksiądz Isakowicz-Zaleski. Odezwał się w te słowa: „Bezterminowy urlop zaledwie po 2 latach kapłaństwa? To oznacza tylko jedno. Wielka szkoda. Pomodlę się dziś za ks. Tymoteusza i jego Rodziców. Zachęcam też innych do modlitwy za wszystkich kapłanów, którzy przeżywają trudne chwile. Mam nadzieję że wszystko dobrze się skończy”.

Ksiądz Isakowicz-Zaleski nie sprecyzował co się kryje pod słowami „To oznacza tylko jedno” i jaka materie mają „trudne chwile”, które przeżywają inni kapłani.

Owieczki”, które pasł wiarą katolicką ksiądz Tymek, już wcześniej uznały, że młody wielebny ugiął się pod naporem testosteronu i zapłodnił 16-letnie jagniątko, a ponieważ pozbawiony był edukacji seksualnej, do czego niewątpliwie przyczyniała się także jego mamusia, jagniątko po owym „wyskoku” stało się brzemienne. Tak przypuszczają „owieczki” nie tylko z Buczkowic, lecz z całej Polski, którym cierpienia młodego Tymoteusza nie są obojętne.

Bzyknął czy nie bzyknął? – oto jest pytanie, które nurtowało przez jakiś czas katolicką opinię publiczną w Polsce. Chciała się ona bowiem dowiedzieć, czy europosłanka Beata Szydło jest jeszcze mamusią, czy już babcią. Ale „nasza Beatka” milczała i milczy.

Nie milczą natomiast inni, no i oczywiście media. Profesor filozofii i radny sejmiku województwa małopolskiego, prof. Tadeusz Gadacz, napisał na Facebooku, że „syn Beaty Szydło jest ofiarą braku edukacji seksualnej w Polsce”, ale wpis szybko usunął. Tłumaczy jedno i drugie tak: „Wystarczy przypomnieć wpis ks. Isakowicza-Zaleskiego, w którym poprosił o modlitwę, powody takiego apelu są interpretowane jednoznacznie. Pojawiły się też informacje od księdza z sąsiedniej parafii, który znał księdza Tymoteusza z seminarium. Jednak wpis usunąłem, bo nie znalazłem oficjalnego potwierdzenia

Inny krakowianin, radny miejski Łukasz Wantuch, też na Facebooku zamieścił projekt napisanej przez się rezolucji, w której napisał, że Rada Miasta Krakowa nie powinna milczeć lecz przyłączyć się do „szerokiego grona gratulacji płynących z Polski i Świata dla babci Szydło”. W uzasadnieniu napisał zaś: „Cieszymy się, że w zalewie liberalnych ideologii płynących do nas z Zachodu, w tym LGBT, seksualizacji nieletnich i innych deprawacji, Pani rodzina stawia dzielnie czoło, stanowiąc przykład, jak godnie wychowywać dzieci w poszanowaniu tradycji staropolskich i niezachwianych standardów moralnych”.

Radny Wantuch przyznał oczywiście, że sporządzona przez niego rezolucja ma charakter prowokacji, zaś na pytanie, skąd wie, że ksiądz Tymoteusz ma dziecko odpowiedział: „Od znajomych ze świata polityki, którzy wiedzą więcej i szybciej”.

Swoje dołożył do pieca także Wacław Krupiński, pisarz i dziennikarz. W komentarzu do artykułu „Z księdzem to nie grzech” zamieszczonym w portalu „Polityczek” napisał: „Skoro edukacja seksualna ma być zakazana, to może chociaż w seminariach duchownych ją pozostawić. By taki młody Szydło wiedział, że 16-latka już może zajść w ciążę”. Dodał, że ten jego wpis nie był „wymierzony w księdza Szydło. To, że ten pan wykonujący zawód księdza może mieć dziecko, mnie nie porusza. Nie pierwszy on, nie ostatni. Ale zbiegło się to z zajadłą i głupią nagonką PiS na edukację seksualną, a matka Tymoteusza Szydło jest prominentną przedstawicielką tej partii. To mnie rozzłościło, ta hipokryzja i zwalczanie czegoś, co w XXI w. powinno być normalne. I nieletnim jest ogromnie potrzebne. A młodym rodzicom życzę jak najlepiej”.

I te słowa są, jak sądzę, kwintesencją całej tej sprawy. Hipokryzja, zakłamanie i obłuda – to cechy charakterystyczne dla działań obecnych funkcjonariuszy Kościoła Katolickiego w Polsce i wspierającej go partii PiS. Skrywanie łamania kanonów wiary to ich problem, acz „owieczki” powinny wiedzieć, co się kryje za obłudnym obliczem ich „pasterzy”. Ale tuszowane i skrywane są przestępstwa pospolite, w tym też tak obrzydliwe, jak pedofilia. Przedstawiciele Kościoła kat. wywalczyli sobie w Polsce status instytucji nietykalnej, pozostającej poza prawem powszechnym, a każde ujawnienie ich przestępstw jest natychmiast uznawane za atak na Kościół. To argumentacja z podręcznika małego agitatora z czasów komunizmu, kiedy to najmniejsze nawet słowo krytyki pod adresem partyjnych funkcjonariuszy było traktowane jako atak na partię. Nic w mentalności funkcjonariuszy się nie zmieniło, poza tym, że słowo ”partia” zostało zastąpione słowem „Kościół”.

Rodzina ks. Tymoteusza wystosowała oczywiście list otwarty do mediów, by nie naruszały jej prywatności. I wynajęła prawników, którzy naruszających tę prywatność będą ścigać. Chowanie się za plecy prawników jest niczym innym, jak przyznaniem się. A wystarczyło stanąć z otwartą przyłbicą i takim samym tonem, jakim głosiło się podczas kampanii wyborczej w 2015 r., że „Polska jest w ruinie”, powiedzieć, jak jest naprawdę. Ale do tego trzeba mieć oczywiście odwagę.

Spekulując możemy sobie natomiast wyobrażać, że jeśli wielebny Tymoteusz bzyknął 16-letnią dziewczynkę i jest ona w ciąży, to… W głowie się nie mieści, by tak bogobojni ludzie podjęli działania, by to dziecko nie przyszło na świat, ale mogą też trwać usilne starania, by na przykład znaleźć tatusia w zastępstwie, który weźmie na siebie akt poczęcia. Za godziwe honorarium, na które europosłankę „naszą Beatkę” jak najbardziej stać.

Krzysztof Pipała, redaktor naczelny Głosu Polonii

PS Cytaty zaczerpnąłem z artykułu „Listy od Tymoteusza” (Paweł Figurski, Dominika Wantuch, Bartosz Chyż), Gazeta Wyborcza nr 248 z 23 października br.