Victoria Sobieskiego pod Chocimiem

str-18-bitwa-pod-chocimiem

W 1672 roku niezbyt nadający się na władcę król Michał Korybut Wiśniowiecki przestraszył się potężnej tureckiej armii, która w sile 80 tysięcy ludzi ruszyła na Polskę, zdobyła Kamieniec Podolski, a następnie przystąpiła do oblężenia Lwowa. Faktem jest, że król nie potrafił zwołać armii, która stanęłaby naprzeciw najeźdźcom i zgodził się podpisać pokój w Buczaczu, w wyniku którego oddawał we władanie Turkom województwa podolskie, bracławskie oraz południową część prawobrzeżnego województwa kijowskiego. Ale najgorsze było to, że godził się płacić Imperium Osmańskiemu 22 tysiące talarów rocznie w zamian za pokój.

Ten haracz de facto czynił z Rzeczypospolitej lenno tureckiego władcy i stawiał ją w takiej samej pozycji, w jakiej znajdowały się wobec Turcji Chanat Krymski czy Wołoszczyzna. Mówiąc wprost – czynił z Polaków poddanych tureckiego władcy. Traktat ten nazwany został „pokojem haniebnym” i nie dziwi, że nie został ratyfikowany przez Polski sejm. Ale brak sejmowej parafy nic dla Turcji nie znaczył i ani myślała wycofać się z zajętych polskich ziem. Trzeba je było odzyskać siłą i czynem bitewnym zmyć haniebne zapisy traktatu z Buczacza.

Zadania tego podjął się hetman wielki koronny Jan Sobieski (buławę przejął po śmierci Stefana Czarnieckiego), który pięć lat wcześniej (w 1667 r.) wygrał bitwę z turecką armią pod Podhajcami (pisaliśmy o tym w poprzednim wydaniu naszej gazety). Sobieski miał za sobą wsparcie całej szlachty, co sprawiło, że sejm uchwalił specjalne podatki na wojnę z Turcją. W listopadzie wyruszył w pole mając pod sobą armie liczącą niespełna 30 tysięcy żołnierzy (dokładnie 29 052 zbrojnych). Z wrogiem postanowił rozprawić się w Chocimiu, gdzie w starym polskim obozie z czasów wojny z 1621 r. ufortyfikowali się Turcy.

Nie było to łatwe, ponieważ chocimska twierdza znajdowała się w zakolu Dniestru. Posiadała więc naturalne walory obronne, które wzmocniono walami ziemnymi i szańcami. W środku tej fortecy znajdowała się licząca 35 tys. ludzi turecka armia. Ale Jan Sobieski, o czym pisaliśmy w artykule o bitwie pod Podhajcami, był bardzo inteligentnym wojskowym. Polska armia zaczęła oblegać Turków na początku listopada 1673 r. Turcy musieli być cały czas w pogotowiu, ale Sobieskiemu nie spieszyło się i nie przystąpił do ataku z marszu. Na polach leżał już śnieg, a dokuczliwe zimno osłabiało mocno morale nieprzyzwyczajonych do takich warunków tureckich żołnierzy. Byli też niewyspani, bo przez kilka dni po rozłożeniu się obozem Sobieski markował nocne ataki. Pierwszy większy atak, który Turcy wzięli za decydujący szturm, przeprowadził 10 listopada. Przeciwnik oczywiście mylił się, ponieważ atak ten, przeprowadzony co prawda pokaźnymi siłami, miał na celu jedynie rozpoznanie pola walki i rozmieszczenie sił przeciwnika. Gdy zmarzniętym i niewyspanym Turkom wydawało się, że brak powodzenia z 10 listopada, odwiedzie Sobieskiego przynajmniej na kilka dni od ponownych prób atakowania obozu, hetman wielki koronny przeprowadził frontalne natarcie na turecki obóz świtaniem następnego dnia, czyli 11 listopada.

Sobieski osobiście poprowadził swe wojska do szturmu na obóz turecki. Po salwie armatniej piechota i spieszeni dragoni wdarli się na wały, spychając nieprzyjaciela i wyrównując teren dla kawalerii. Po czym przez wyłomy w wałach i szańcach runęła husaria pod przewodem hetmana Jabłonowskiego. Turcy odpowiedzieli kontratakiem kawalerii spahisów, lecz ci nie wytrzymali brawurowej szarży husarii i wkrótce walki rozgorzały wewnątrz twierdzy i obozu tureckiego, wśród gęstwy namiotów. Wobec paniki, jaka opanowała oddziały tureckie, Husejn Pasza zarządził ewakuację na drugi brzeg Dniestru. Lecz jedyny w Chocimiu most został uszkodzony ogniem polskiej artylerii i załamał się pod ciężarem uciekających. Tylko kilku tysiącom Turków spośród całej, 35-tysięcznej armii udało się przedostać do Kamieńca Podolskiego. Reszta wojsk tureckich poległa bądź dostała się do niewoli. Straty Polaków były znacznie mniejsze, zdobyto silnie umocnioną twierdzę z wielkimi zapasami żywności i zaopatrzenia wojennego, między innymi 120 dział”.

Chocimska bitwa Sobieskiego przywróciła międzynarodowy prestiż Rzeczypospolitej nadszarpnięty haniebnym pokojem z Buczacza sprzed roku, a hetmana wielkiego koronnego okryła chwałą i sławą, które niewątpliwie niezmiernie zaważyły na tym, że rok później został królem Polski. Turcy natomiast zaczęli nazywać Sobieskiego „Lwem Chocimskim”, lecz wygrana pod Chocimiem bitwa nie przyniosła przełomu w wojnie z Turcją.

Trzy lata po victorii pod Chocimiem, Sobieski znów starł się z Turkami, tym razem w bitwach pod Wojniłowem i Dołhą, a rozstrzygnięcie nastąpiło pod Żurawnem. Sobieski miał siły w granicach 20 tys. ludzi, Turcy dwa razy większe. Efektem zwycięstwa pod Żurawnem było podpisanie rozejmu (1676 r.) oraz odzyskanie Podola, ale bez Kamieńca Podolskiego. Imperium Osmańskie zrezygnowało też z haraczu jaki wytargowało w Buczaczu i tym samym zrezygnowało z prób podporządkowania sobie Rzeczypospolitej.

Wszystkie ziemie utracone na rzecz Turcji w wyniku pokoju w Buczaczu Polska odzyskała dopiero w 1699 r. (trzy lata po śmierci Jana III Sobieskiego), na mocy postanowień pokoju w Karłowicach.

Siłę polskich wojsk biorących udział w bitwie pod Chocimiem tworzyły:

husaria – 12 chorągwi (1670 żołnierzy),

pancerni – 110 chorągwi (11 105 żołnierzy),

dragonia – 19 chorągwi (5 828 żołnierzy),

jazda wołoska – 19 chorągwi (1619 żołnierzy),

arkebuzeria – 3 chorągwie (342 żołnierzy),

piechota – 23 chorągwie (7988 żołnierzy)

piechota węgierska – 4 chorągwie (500 żołnierzy)

Arkebuzeria to jazda uzbrojona w broń palną – arkebuzy lub nieco krótsze bandolety oraz po dwa pistolety i po jednym rapierze na osobę. Arkebuzerzy prowadzili ogień z konia, co wymagało od nich olbrzymiej zręczności.

Dragoni – walczyli pieszo, a poruszali się wierzchem. Mieli na wyposażeniu dużo broni palnej. Od XVIII w. dragońskie pułki Straży Przedniej były najbardziej wartościowymi formacjami kawaleryjskimi armii Rzeczypospolitej, utrzymując porządek na terenie kraju oraz walcząc przede wszystkim z buntującymi się Kozakami.

Pancerni, jazda pancerna – średniozbrojne oddziały jazdy polskiej. Od drugiej połowy XVII wieku pancerni stanowili przeważającą większość (60 do 70 proc.) polskiej jazdy. W czasach Jana Sobieskiego wprowadzono obowiązek posiadania przez pancernych włóczni.

Husaria – znana z wielu zwycięstw formacja kawaleryjska Rzeczypospolitej, obecna na polach bitew od początku XVI w. do połowy XVIII w. Błyskawiczne szarże w jej wykonaniu zazwyczaj przełamywały siły nieprzyjaciela i rozstrzygały o losach wielu bitew. Ze względu na nietypowe uzbrojenie i taktykę husaria zaliczana jest do najskuteczniejszych formacji wojskowych w dziejach kawalerii.

Andrzej Fliss