„W ciemności” czyli polski film z polskimi napisami

str-10-w-ciemnosci

Przed wyjazdem na stałe do Kanady starannie kompletowałem zestaw filmów DVD, który zabrałem ze sobą, na wypadek gdyby przyszło mi opowiadać (lub wykładać) o polskiej kinematografii. Jest w tym zestawie kilka filmów Agnieszki Holland i każdy z nich jest dla mnie ważny oraz zasługuje na osobne omówienie. Zacznę od filmu „W ciemności”, którego historia powstania związana jest właśnie z Kanadą.

Autorem pomysłu na film „W ciemności” jest David F. Shamoon urodzony w 1941 roku w Indiach w rodzinie żydowskich uchodźców. W 1970 roku ukończył Boston University i przeniósł się do Toronto, gdzie podjął pracę w reklamie. Hobbystycznie zaczął pisać scenariusze i poszukiwał tematu na wielkie filmowe opowiadanie. Pewnego dnia przeczytał w opracowaniu o bohaterach ratujących Żydów podczas Holokaustu jedno zdanie na temat Leopolda Sochy: “A Polish Catholic thief hid a group of Jews in the sewers of Lvov, which he knew well because that was where he hid his loot and actually got a job as a sewer worker.” To zdanie było początkiem jego niemal ośmoletniej pracy nad scenariuszem do filmu, który otrzymał nominację do nagrody Oskara w 2012 roku w kategorii „najlepszy film obcojęzyczny”.

David F. Shamoon dotarł do książki „W kanałach Lwowa” Roberta Marshalla wydanej w 1991 roku, która przedstawiała szerzej postać polskiego katolika ratującego Żydów. Jego historia zdaniem początkującego scenarzysty miała wszelkie znamiona wielkiego dramatu, a nawet mrocznej komedii, bo bohaterski Leopold Socha był nie tylko pracownikiem kanalizacji miejskiej we Lwowie, ale także… złodziejem, który obrabował sklep jubilerski należący do wuja Pauliny Chiger, czyli jednego z Żydów, których później chronił!

David F. Shamoon wykupił prawa do sfilmowania książki Marshalla i pierwszą wersję scenariusza napisanego na jej podstawie rozesłał do agentów oraz producentów filmowych. Mniej więcej w tym samym czasie, a dokładnie w roku 2008, zostały wydane wspomnienia jednej z osób ukrywających się w kanałach pod ulicami Lwowa pt. The Girl in the Green Sweater: A Life in Holocaust’s Shadow, napisane przez Krystyne Chiger. W życiu scenarzysty nastąpił tym samym “nieoczekiwany zwrot akcji”, który mógł oznaczać konieczność wykupienia praw do ekranizacji kolejnej książki. Na szczęście marzeniem autorki wspomnień było od dawna zaproponowanie Agnieszce Holland sfilmowania historii ukrywania się jej rodziny i dlatego doszło do porozumienia. Krystyna Chiger pojawiła się na scenie obok Agnieszki Holland podczas kanadyjskiej premiery filmu w Toronto wywołując szloch na widowni i długotrwałą owację na stojąco.

Scenariusz David F. Shamoona w rozwiniętej postaci dotarł do Agnieszki Holland za pośrednictwem kanadyjskiej firmy produkcyjnej The Film Works. Reżyserka jednak nie od razu zgodziła się przyjąć propozycję realizacji kolejnego filmu o Holokauście w swoim dorobku, a nawet broniła się przed tym, o czym mówiła w jednym z wywiadów: ”Broniłam się przed tym filmem, stawiałam warunki nie do przyjęcia dla zagranicznych producentów. Głównym z nich był język – żeby to nie było po angielsku. Angielski jest jednym z elementów, który mnie najbardziej drażni w filmach o Zagładzie, angielski wszystko teatralizuje. Za jego sprawą ekranowa rzeczywistość staje się sztuczna, a w momencie, gdy jest sztuczna, staje się też bardziej znośna. Trudniej wtedy o takie poczucie, że obcujemy z tamtą koszmarną sytuacją bez zbędnych filtrów, łączników i ułatwień” („Kino” nr 1 2012).

Dlatego polscy widzowie mogą być zaskoczeni, że od pierwszej do ostatniej sceny filmu aktorzy mówią niby po polsku, ale w jakimś nieznanym dialekcie, co dla lepszego zrozumienia dialogów wymaga użycia napisów. Gwara lwowska nazywa się bułak i sięgnięcie po nią reżyserka uznała za konieczność. „To jest lwowska historia, a tożsamość tego miejsca potrzebowała jakiegoś specjalnego języka. Ludzie ze Lwowa wtedy tak przecież mói wili. Dziś ten język znamy – jeśli w ogóle znamy – jedynie z przedwojennych dowcipów albo ze Szczepcia i Tońcia. Aktorzy mieli prawo obawiać się, że to będzie śmieszne. Ale ja postawiłam na swoim i prawdopodobnie wygrałam, bo na dotychczasowych pokazach nikt się nie śmiał. Widz chyba dosyć szybko przyzwyczaja się do tego lwowskiego bałaka na ekranie i traktuje go jako istotną część rzeczywistości.a

Głównym bohaterem filmu „W ciemności” jest Leopold Socha. Jest to postać autentyczna. Socha przed wojną był drobnym złodziejem i paserem. Siedział w więzieniu, a po wyjściu na wolność został kanalarzem. W trakcie likwidacji lwowskiego getta natknął się wraz z kolegą na grupę Żydów przygotowujących ucieczkę kanałami. Zamiast ich wydać, jak nakazywało niemieckie prawo, zaproponował schronienie w kanałach za odpowiednią opłatą. Najbogatszy z ukrywających miał płacić mu 500 złotych dziennie.

Socha nie jest jednak typowym „szmalcownikiem”, bo część otrzymywanych pieniędzy przeznacza na utrzymanie „swoich Żydów”, a kiedy ukrywającym skończą się pieniądze, to będzie im nadal pomagał, ale tym razem bezinteresownie. Przez 14 miesięcy aż do wyzwolenia Lwowa przez Armię Czerwoną Socha przechodzi powolną przemianę duchową. Tak skomplikowaną i niejednoznaczną postać mógł zagrać tylko aktor o niecodziennym talencie, tak doświadczony jak Robert Więckiewicz, który zagrał w filmie Agnieszki Holland swoją życiową rolę.

Kiedy będziecie oglądać w „W ciemności” posługując się płytą DVD, to poszukajcie w dodatkach, krótkiego filmu dokumentalnego Jolanty Dylewskiej pt. „W świetle”, który jest zapisem rozmowy Agnieszki Holland z Krystyną Chiger. Polecam obejrzenie obu filmów, zawartych na płycie DVD, które są smutne, ale nadal zawierają wiele odniesień do aktualnej sytuacji w Polsce.