W dzień Bożego Narodzenia… śmierć i zniszczenia

pipala

Tekst kolędy podaje, że „w dzień Bożego Narodzenia” nastaje „radość wszelkiego stworzenia”. Nie wszędzie otóż i nie zawsze. W 2018 roku ludność świata liczy 7,53 miliarda, wśród której jest 2,2 miliarda chrześcijan. I to oni, jako te chrześcijańskie stworzenia, zazwyczaj cieszą ze świąt Bożego Narodzenia. Zdarza się jednak, że nie wszyscy. Dla ludzi innych religii i niewierzących życie toczy się w tych dniach takim samym rytmem jak w każdym innym dniu, nie zamiera także przyroda i drzemiące w niej siły. Także te, które niosą ze sobą śmierć i zniszczenie. Przyroda wielokrotnie była obojętna na obchodzone przez chrześcijan święto narodzin Jezusa i ukazywała swe nieujarzmione oblicze. Ale ludzie ginęli w te świąteczne dni także dlatego, że człowiek człowiekowi okazywał się być wilkiem.

Tylko w wiekach XX i XXI doszło na świecie do kilkudziesięciu katastrof i kataklizmów wywołanych przez siły natury. Gdy chrześcijanie dzielili się opłatkiem życząc sobie pomyślności, zdrowia i szczęścia, w innych częściach świata pomyślność, zdrowie, szczęście, a w wielu przypadkach także życie, opuszczało setki, tysiące, dziesiątki, a nawet setki tysięcy ludzi.

Dwa dni po świętach Bożego Narodzenia, w 1908 roku gdy mieszkańcy Messyny na Sycylii oraz sąsiadującej przez cieśninę regionu Kalabrii, dopiero co wstali od świątecznych stołów, zatrzęsła się ziemia. Sejsmografy odnotowały wstrząs o sile 7,2 stopni w skali Richtera. Pod gruzami domów zginęło ponad 80 tysięcy ludzi, którzy dopiero co świętowali narodziny Chrystusa. To było największe z trzęsień ziemi, jakie dotknęło Europę.

W prowincji Gansu w Chinach ziemia zatrzęsła się 24 lata po kataklizmie sycylijskim, dokładnie w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia. Wstrząs z 26 grudnia 1932 r. miał siłę 7,6 stopnia i też pociągnął za sobą śmierć ok. 70 tys. ludzi. W konfrontacji z tym kataklizmem może się wydawać, że 3700 osób, które w pierwszy dzień bożonarodzeniowego święta 1941 roku zmarły z głodu w oblężonym przez hitlerowców Leningradzie (dziś Sankt Petersburg), to tragedia nieporównywalna. Trzeba jednak pamiętać, że oblężenie tego miasta trwało niemal 2,5 roku, a ludzie umierali tam z głodu każdego dnia. Po wojnie doliczono się prawie 1,5 miliona ofiar śmiertelnych spośród mieszkańców miasta. W większości przypadków zabił ich głód. Dwa lata później, w pierwszy dzień Bożego Narodzenia, członkowie Ukraińskiej Powstańczej Armii napadli na świętujących mieszkańców wsi Janówka w dzisiejszym woj., lubelskim i wymordowali ponad 40 osób. Nie bacząc czy to starcy, kobiety, czy dzieci.

W grudniu 1964 roku cyklon o ogromnej sile rozwijał się w kierunku Cejlonu (od 1972 Sri Lanka) i stanu Madras, leżącego na południowo-wschodnim krańcu subkontynentu indyjskiego. Meteorolodzy łudzili się, że zmieni kierunek, a jego siła osłabnie. Nic z tego. Cyklon uderzył dokładnie 25 grudnia, powodując śmierć 4 tys. mieszkańców Cejlonu i 3 tys. w stanie Madras. Kolejna bożonarodzeniowa tragedia wydarzyła się też w Azji. Tym razem w Seulu, stolicy Korei Południowej. 25 grudnia 1971 r. wybuchł nagle pożar w hotelu Taeyokale, którego nie udało się zdusić w zarodku. Straszliwą śmierć w płomieniach poniosły 163 osoby. Rok później ziemia zadrżała w Managui, stolicy Nikaragui. Zginęło około 18 tys. mieszkańców.

W 1976 roku doszło do jednego z najbardziej bestialskich mordów w bożonarodzeniowe święto. Niestety, ale w Polsce. Po pasterce, mszy, podczas której czci się narodziny Chrystusa, na szosie między Połańcem a wsią Zrębin w ówczesnym woj. tarnobrzeskim, rolnik Jan Sojda i trzech jego zięciów, zamordowali trzy osoby w wieku 12, 18 i 25 lat. Będącą w ciąży zaledwie 18-letnią kobietę rozjechali kołami autobusu. Przez długi czas zbrodnia była niewyjaśniona, bo mimi iż było wielu świadków to jednak zapanowała jakaś dziwna zmowa milczenia. Koniec końców rolnik oraz jeden z jego zięciów skazani zostali na karę śmierci, a wyrok wykonano. Co bardziej bulwersujące owego morderstwa dokonano z zemsty za posądzenie o kradzież… kiełbasy.

Tego samego dnia w katastrofie egipskiego boeinga 707 w Tajlandii zginęły 72 osoby. Trzy lata później, w pierwszy dzień Bożego Narodzenia 1979 r. radziecka armia wkroczyła do Afganistanu rozpoczynając trwającą ponad 9 lat interwencję zbrojną. Podczas walk śmierć poniosło niemal 1,5 mln cywilnych mieszkańców tego kraju i ok. 15 tys. żołnierzy agresora. 25 grudnia 1986 r. w mieście Arar w Arabii Saudyjskiej rozbił się iracki Boeing 737, w którego szczątkach zginęły 63 osoby. W grudniu trzy lata później, punkt szczytowy osiągnęła antykomunistyczna rewolucja w Rumunii. Pierwszego dnia świąt Bożego Narodzenia śmierć dopadła rumuńskiego satrapę Nicolae Ceausescu i jego żonę Elenę. Zostali oni rozstrzelani pod ścianą jednego z budynków w miejscowości Targoviste.

W ostatnie bożonarodzeniowe święta drugiego tysiąclecia pożar w sali tanecznej w chińskim mieście Luoyang kosztował życie 309 osób. Trzy lata później, w pierwszy dzień tego święta, 141 osób zginęło w katastrofie gwinejskiego boeinga 727, który krótko po starcie spadł na plażę w Kotonie w afrykańskim Beninie, a kilka tysięcy kilometrów na północny-wschód, w izraelskim mieście Petach, palestyński terrorysta-samobójca detonował w autobusie bombę. Eksplozja zabiła 4 Izraelczyków. To była krwawa uwertura przed koszmarnymi świętami następnego Bożego Narodzenia…

Gdy chrześcijanie Europy, Afryki i Ameryki pogrążeni byli w smacznym śnie po pierwszym dniu świąt Bożego Narodzenia 2004 roku, w pobliżu zachodniego wybrzeża zachodniej Sumatry dochodziła godzina 7,59. Pod dnem Oceanu Indyjskiego znajduje się w tym miejscu uskok tektoniczny – jego Płyta Indyjska zanurza się pod Płytę Birmańską. Siedem sekund przed godziną 7.59, na głębokości ok. 30 km pod dnem Oceanu Indyjskiego, obie płyty ożyły. Płyta Indyjska osunęła się nagle o 15 m głębiej pod Płytę Birmańska, co sprawiło, że ta druga uniosła się o ok. 10 metrów. Ruchy płyt poza trzęsieniem ziemi o ogromnej sile (9,1 stopni skali Richtera), były też źródłem morskich fal uderzeniowych pędzących z prędkością 800 km na godzinę. Po dotarciu na wybrzeża przekształcały się w sięgające 15 m wysokości niszczycielskie fale tsunami. Niosąc ze sobą zniszczenia i śmierć tsunami uderzyło najpierw w wybrzeża Indonezji, po paru godzinach, niewiele tracąc ze swej niszczycielskiej siły, dotarło do wybrzeży Indii, Malezji, Tajlandii, Sri Lanki, znacznie już słabsze, ale nadal groźne, także do kilku krajów Afryki Wschodniej.

Wielu chrześcijan, przede wszystkim z Europy Zachodniej, którzy postanowili spędzić święta na plażach tego regionu Azji, nigdy już nie powróciło do domów. Największe jednak straty w ludziach oraz zniszczenia dotknęły mieszkańców wybrzeży Azji Południowo-Wschodniej. Bożonarodzeniowe tsunami zabiło w sumie 228 633 osoby. Najwięcej ofiar zebrało w Indonezji (niemal 174 tys.), następnie w Sri Lance (38 tys.), w Indiach (prawie 11 tys.) i w Tajlandii (5,3 tys.). Z krajów afrykańskich, do których dotarła niszczycielska fala, najwięcej ofiar zebrała w Somalii (176). To są ofiary potwierdzone. Natomiast ok. 40 tys. osób uznano za zaginione, czyli takie, których (a także ich szczątków) nie udało się odnaleźć.

**************

Miejmy nadzieję, że tegoroczne Święta Bożego Narodzenia i jak i Nowy Rok będą szczęśliwe zarówno dla nas, chrześcijan, jak i dla wyznawców innych religii i ateistów. Czego Państwu życzę z całego serca…

Krzysztof Pipała, redaktor naczelny Głosu Polonii