Walentynki

lady-bunia

OPOWIEŚCI LADY BUNII. Nadchodzi taki czas w roku, kiedy zewsząd atakują nas czerwone serduszka. Wszystko dookoła nas krzyczy: – Walentynki!!! Telewizja, radio, wystawy sklepowe, reklamy w prasie. O ile uwielbiam święta i celebracje różnych okoliczności, to Walentynki wywołują u mnie mdłości. Cóż to za święto? Cóż to za wymysł kochać się na zabój jeden dzień w roku. Według mnie to zwykły chwyt reklamowy mający na celu zwiększenie sprzedaży. Komercyjne święto. Okres w handlu martwy o tej porze roku, wiec taka metoda na podkręcenie obrotów. Szaleją ludzie, kupując bzdury. Dla mnie to mocno przereklamowane i nie widzę powodu dla którego mam szaleć z okazji Walentynek. Dla mnie to święto zakochanych.Wiec niech sobie celebrują świeże pary. Tutaj to już w ogóle mają ludzie ciśnienie, kartki wysyłają rodzinie. Dla mnie to dziwne. Święto zakochanych, jak nazwa wskazuje to święto zakochanych w sobie dwojga ludzi, wiec bardzo osobiste. Nie widzę powodu, żeby tego dnia składać życzenia sąsiadce czy własnej matce. Mamie złożę na dzień matki, a sąsiadce na urodziny. To wypytywanie co planujecie w Walentynki? I to chwalenie, bo mój mąż w tym roku kupił mi to, a mój to! Jakoś nie wierzę, że dwadzieścia lat po ślubie chłop biegnie z wypiekami na twarzy do sklepu z bielizną kupić żonie koronki. Ludzie zejdźmy na ziemię! Szybciej uwierzę, że nie zna rozmiaru majtek swojej żony. W większości to w takie święta same sobie wybieramy prezenty, a druga połowa daje na to kasę. Tak trochę na zasadzie, masz stówę i już nie marudź kobieto. Po co celebrować taki dzień? Dla mnie w życiu liczy się rodzina, miłość i szacunek. Celebruję dzień, w którym się poznaliśmy. Ta data wywołuje u mnie szybsze bicie serca. To jest nasz dzień, tylko nasz, przywołuje wspomnienia. Nie jest sztuką raz w roku przyjść do domu z balonem, różami i czekoladkami w ręce. Dla mnie ważne są takie drobne codzienne uczynki, którymi okazujemy sobie uczucia. Bardziej od kolacji w restauracji cenię sobie wolna sobotę, kiedy możemy spokojnie wypić kawę w łożku, jechać razem do spożywczego na zakupy, zrobić pranie. Nie, nie uważam, żeby te czynności były szczególnie romantyczne. Piękne jest spędzanie wspólnie czasu i wykonywanie razem takich zwyczajnych codziennych czynności. Na spokojnie, bez pośpiechu, rozmawiać, śmiać się. Czerpać radość z przebywania razem, po trzydziestu prawie latach – to jest piękne. Dowodem miłości, nie jest dla mnie pierścionek, a zrobienie gorącej herbaty tuż przed moim powrotem z pracy do domu. Bo nie jest sztuką się zakochać, kiedy spotyka się dwoje młodych i pięknych ludzi. Sztuką jest iść razem przez życie na dobre i na złe. Kiedy życiowe kłopoty bombardują nas jak serduszka w Walentynki, zbliżać się i wspierać wzajemnie w trudnych momentach. Tak więc u nas w Walentynki nie szukajcie balonów ani serduszek. Dziś oczywiście dostałam prezent od męża, zamontował rolety w oknach. Zrobił to tuż po powrocie z pracy, żeby były gotowe kiedy ja wrócę. Wiedział, że mi na tym zależy, więc zrobił mi przyjemność. Wypiliśmy razem herbatkę, obejrzeliśmy ulubiony program w tv. Każdego dnia cieszymy się z drobnych rzeczy, z tego, że jesteśmy tutaj wszyscy razem. U nas Walentynki są codziennie czego i Wam życzę z całego serca. Bo człowiek jest szczęśliwy tylko wtedy kiedy potrafi się cieszyć drobiazgami i codziennością.