Wczasy odchudzające

byc-kobieta

OPOWIEŚCI LADY BUNII. W dzisiejszych wczasach nie tylko jeździ się na wakacje na Mazury, na wczasy zagraniczne czy do Sanatorium. Tam już wszyscy byli. Należy również bywać na wczasach odchudzająco-oczyszczających, w ośrodkach umieszczonych na totalnym zadupiu bez dostępu do Internetu, bez zasięgu telefonu komórkowego i bez pizzy na telefon w pobliżu. Te ostatnie zapewne zwiększają skuteczność terapii. Nie wystarczy być zadowolonym z życia, należy bywać w takich ośrodkach, bowiem to świadczy zarówno o zasobności naszego portfela oraz o wyższym stopniu wtajemniczenia jak być wiecznie młodym i zdrowym. Bożena zdawała sobie z tego doskonale sprawę i po latach wakacji spędzanych na ciepłych plażach Europy, zmęczona tłumem turystów i ulicznych handlarzy postanowiła pierwszy raz oderwać się od wszystkiego. Zmęczona prowadzeniem długie lata kilku butików w centrum Wrocławia, znalazła w Internecie ośrodek idealny i wybrała się na trzy tygodnie odnowy ducha i ciała. Biorąc pod uwagę, że w pobliżu ma kuzynkę, której nie widziała długie lata, postanowiła dać Stefie znać gdzie i kiedy będzie. Stefa obiecała przyjechać w odwiedziny. Stefa jest od kilku lat na emeryturze, gospodarkę przekazała młodym więc ma trochę czasu i chętnie się z Bożeną spotka. Bożena jest od zawsze w rodzinie podziwiana, bo jako jedna z niewielu wyjechała lata temu na studia do wielkiego miasta, wyszła dobrze za mąż i wiedzie światowe życie. Ma piękny dom, luksusowe samochody i kawał świata zwiedziła. W niedzielę po porannej mszy Stefa z córką wyruszyly w odwiedziny do kurortu. Bardzo była Stefa ciekawa jak takie światowe kurorty wygladają i szczerze powiedziawszy była bardzo zdziwiona, że takowy istnieje niedaleko od jej domu. Szykowała się całe rano, wyszykowana w kościołową garsonkę i nowe buty, pojechała na te luksusy popatrzeć.Wróciła późnym popołudniem, minę miała nietęgą. Weszła do kuchni nerwowym krokiem: – Czesiek stawiaj wodę na kawę i grzej bigos, bo my głodne. – Stefa, ty z wielkiego świata głodna wracasz? – śmiał się mąż. – Opowiadaj. – A co tu chłopie opowiadać, ludziska to dziś powariowały do reszty. Bogate to niby z miasta, niby światowe, a głupie, że ja ci mówię.

Stefa przebrała się szybciutko z kościołowych ciuchów, ubrała domową spódnice i zapaskę, usiadła wygodnie na krześle przy kuchennym stole i zaczeła opowiadać: -Ta nasza Bożena to już od tych majątków zgłupiała do reszty. Czesiek, no mówie ci zgłupiała i już. Zajechały my tam z Manią. Nie mogłymy w ogóle tego znalezć. Ośrodek za ciężkie tysięce, to ja se myślała, że to będzie takie bogate jak te nasze zajazdy co przy szosie na Warszawę pobudowały. A tam chłopie prawie się droga kończy, asfaltu już nie ma, ino taka bita jak u nas lata temu w gminie była. Dookoła tylko sosny i krzaki, chłopie gadam ci, że strach nam było tam jechać, że nas może kto napadnie. Mania trzy razy na ten ośrodek dzwoniła i o drogę pytała, bo my były pewne, że my się pogubiły. A tam chłopie gadam ci zasięgu w telefonie brak, taki koniec świata. Wracały my się do głównej drogi i telefonowały czy to aby ta droga. No i gadam ci w tych krzakach ośrodek, budynek jak nasz dom kultury przed remontem. Cudo to żadne nie jest. Tyle, że trochę większy. Stołówka, świetlica i pokoje dla wczasowiczów dwuosobowe. – To Bożena do takiego kurortu pojechała? Ona taka rodzinna bogaczka? A może im się piniondze skończyły? Może teraz tylko na takie wczasy w krzakach ją stać? – dziwił się Czesiek. – O nie kochany, trzy tygodnie cztery tysięce kosztują, piniondz trza mieć. No gadam ci głupie te ludzie. Wiesz co one tam robią? One tam sie zjeżdżajo z całej Polski, a i z za granicy nasi przyjeżdżajo. Takie to ponoć znane. Tam ich odchudzajo i uzdrawiajo. Czyś ty słyszał o takich cudach, żeby za głód płacić? Bo ja nie słyszała. Nie majo tam te ludzie nawet telewizora, telefony nie działajo. Koniec świata. Kaplice tam majo, to tylko dobre. – Stefa co ty gadasz, jadą tam ludzie za takie pieniądze żeby głodu zaznać? – Czesiek, jakaś doktórka to wymyśliła ,rozpisała im dietę i płaco i płaczo te ludzie. Rano pobudka, herbatka ziołowa i po lesie ich gonią między sosnami. A tam gadam ci ino sosny i krzaki. Potem śniadanie, trawy im na talerzu nakłado i wodę z miodem dadzo. Potem znowu w te sosny ich gonio. Zaś herbatka ziołowa i trawa i tak cały dzień na okrągło. Modlitwa, zioła i sosny. Bożena wziena trzy kostiumy kąpielowe na basen, a basen raz w tygodniu majo, bo to trza ich autobusem tam dowozić. Kawy nie można, papierosów nie można, o kielichu zapomnij. I te głupie ludzie tam siedzo. Zdrowiejo podobno. Oni ich leczo, ale z piniendzy – zaśmiała się Stefa zajadając ciepły, ociekający tłuszczem bigos i pajdę świeżego chleba. – Koleżanka Bożeny z pokoju to z tego głodu ciągle mdleje. Świat nie widział takich głupot, do grobu babę wpędzo. Przecież człowiek musi dobrze zjeść, żeby miał siłę robić. Gadam ci ja Bożenie, a co to ty nie wiesz gdzie u ciebie w mieście jarzynę kupić? Filozofia mi wielka tej trawy na talerz położyć i ziółek zaparzyć. Mówię jej ty byś do nas przyjechała, dałyby my ci pokój na poddaszu na trzy tygodnie, trawy bym ci naszykowała, a i las u nas jest to byś pognała między drzewami, ziół też zaparzyć umiem, nawet mamy swoje com w lato zbierała. A i basen na miejscu to by cię Mania podwiezła co wieczór na te aerobyki we wodzie. Za te cztery tysięce to byś te wczasy miała, a my by se za resztę dach w lato pomalowały i płot, bo rdza chyta. – I co ona na to? Może mogła by sie odpisać z tych wczasów i piniodze by jej oddały? To ja może więcej napale, bo te miastowe to ciepłolubne, a wy jutro na rano po nią jedzcie z Manią. – To samo jej gadałam, a ona oczy na mnie postawiła i mówi, że ja się nie znam, że to specjalny program i że zostaje. Ja jej na to, że jak głupia to niech siedzi i się na mnie obraziła. Mania, choć młoda i różne rzeczy w internetach czytała to też z podziwu wyjść nie mogła.

Stefa po powrocie do domu z wrażenia pobiegła do komputera i kazała dziecku googlować o tych wczasach z trawą. Jej zdumienie było jeszcze większe kiedy się dowiedziała, że to bardzo znany ośrodek w całym kraju. Miejsca na te głodowe turnusy to pozajmowane rok naprzód. Ludzie faktycznie piszą, że zdrowieją i jakieś przemiany mają wewnetrzne. Nie bardzo się jej to w głowie mieściło, choć ona kształcona po maturze i studium nawet kiedyś zaczęła. Pracuje lata już całe w sklepie na mięsie, tyle ludzi tam przychodzi, ale o takich cudach nikt nie mówił. Dzień straciły, nie dość że luksusów nie zobaczyły to jeszcze Bożena się obraziła.