Wichura, Pyzdra i Mostowiak w jednym

22 kwietnia 2017 zmarł Witold Pyrkosz – niezapomniany Wichura z „Czterech pancernych i psa”, Pyzdra z „Janosika” czy ostatnio Lucjan Mostowiak z „M jak miłość”. Aktor od jakiegoś czasu zmagał się z chorobą płuc i to właśnie było przyczyną zgonu. Ale jak się okazuje, mało kto wiedział o jego problemach zdrowotnych.

– Jestem zaszokowana, bo to się stało nagle. Nie wiedziałam o jego stanie zdrowia, bo mieliśmy dwa miesiące przerwy w nagraniach serialu. Parę dni temu dowiedziałam się, że był chory. Jak przyszłam w piątek na plan, dowiedziałam się, że będą zmiany w tekście. Okazało się, że to właśnie z powodu choroby Witka. Teraz okazuje się, że nie żyje – mówi serialowa Mostowiakowa, czyli Teresa Lipowska.

O złym samopoczuciu aktora wiedziała jednak scenarzystka serialu, Ilona Łepkowska: – Spodziewaliśmy się, że może się tak zdarzyć, ale zawsze się myśli, że może jednak jakoś inaczej się to skończy. Jest mi bardzo smutno, bardzo przykro.

Wybitny aktor teatralny i filmowy

Witold Pyrkosz urodził się 24 grudnia 1926 w Krasnymstawie. Był dwukrotnie żonaty. Pierwsza żona, Ewa Bilewska, urodziła mu syna Pawła, jednak o tej relacji aktor mówi niewiele. Od 1964 roku był w związku małżeńskim ze swoją drugą żoną, Krystyną. Mają dwójkę dzieci – Witolda i Katarzynę.

W 1954 roku ukończył Państwową Wyższą Szkołę Aktorską w Krakowie. Po studiach trafił na krótko do Teatru im. Żeromskiego w Kielcach-Radomiu. Wkrótce znalazł się w zespole nowej krakowskiej sceny – Teatru Ludowego w Nowej Hucie. Brał udział w przedstawieniu inauguracyjnym, grał Morgala w „Krakowiakach i Góralach” Wojciecha Bogusławskiego w reżyserii Wandy Wróblewskiej (1955). Na nowohuckiej scenie współpracował przede wszystkim z Jerzym Krasowskim, a także z Krystyną Skuszanką. W ich inscenizacjach stworzył pierwsze znakomite kreacje. – Większość tego, co umiem w zawodzie zawdzięczam Krasowskiemu – mówił Pyrkosz.

Skuszanka była szefem teatru, etatowym reżyserem Krasowski, a scenografem inna osobowość Józef Szajna. Pyrkosz wspominał współpracę z Szajną i jego plastyczne pomysły: – Owszem, ubierał nas w wory, dopinał rury – robił z nami, co chciał, ale zawsze w zgodzie z koncepcją postaci.

źniej przyszły kolejne ważne role, m.in. majora Pycia w „Radości z odzyskanego śmietnika” wg powieści „Generał BarczJuliusza Kadena-Bandrowskiego (1960). Krasowski, autor teatralnej adaptacji i reżyser tego spektaklu opowiadał: – Pyrkosz kreował tu rolę szefa kontrwywiadu. Mówię „kreował”, bo istotnie była to wielka kreacja. Krytycy zachwycili się jego grą, a Stefan Treugutt określił tę postać jako „arcyinteligentną gnidę”. Witek był tu zmieniony nie do poznania pod każdym względem.

Poza tym wystąpił w jedynej swojej roli amanta, był Kalafem w „Księżniczce Turandot” Carla Gozziego (reż. Skuszanka i Krasowski, 1956), a także m.in. Trynkulem w „Burzy” Szekspira (reż. Skuszanka, 1959) i Łatką w „Dożywociu” Aleksandra Fredry w reżyserii Wandy Laskowskiej (1963).

W 1964 roku Pyrkosz przeniósł się z Krakowa do Wrocławia, do Teatru Polskiego, którym w latach 1965-1972 kierowali Skuszanka i Krasowski. Nadal grał dużo w spektaklach dyrektorskiego tandemu. Z wrocławską sceną był związany do 1975 roku. Jednym z największych jego sukcesów okazała się rola Cześnika w „Zemście” Aleksandra Fedry (reż. Krasowski, 1968). Był również Ryszardem Goldersem w spektaklu „Mister Price czyli bzik tropikalny” Witkacego w reżyserii Piotra Parandowskiego (1974).

„W sposób przewrotnie dyskretny, zgodny z poetyką utworu zagrał postać Goldersa Witold Pyrkosz. Narysował portret człowieka, którego prawdziwą namiętnością jest bussines, który potrafi być graczem wyrachowanym i bezwzględnym, a przy tym bardzo śmiesznym, jakby przyczajonym w reakcjach.” – pisał Jerzy Bajdor („Teatr” 1974, nr 9)

W czasie dwunastu lat spędzonych we Wrocławiu aktor zyskał także ogromną przychylność publiczności, która kilkakrotnie przyznawała mu Iglice – nagrodę widzów-czytelników „Słowa Polskiego”. We Wrocławiu zaczął również występować w kabarecie „Dreptak”.

W 1956 roku po raz pierwszy stanął przed kamerą. W filmie „Cień Jerzego Kawalerowicza wystąpił w roli Malutkiego, dowódcy oddziału NSZ, który został tu pokazany jak groźny bandyta. Później zagrał milicjanta Migułkę, który okazał się przywódcą antyludowego podziemia w „Roku pierwszym” Witolda Lesiewicza (1960). W 1965 roku ponownie wystąpił w filmie wojennym, tym razem w reżyserii Janusza MorgensternaPotem nastąpi cisza”. Zagrał bezwzględnego porucznika Leoniaka, oficera informacji. Podobną rolę otrzymał w 1969 roku. Był porucznikiem Witkiem w kryminalnym filmie „Tylko umarły odpowie” Sylwestra Chęcińskiego. Największą popularność przyniosły mu seriale „Czterej pancerni i pies” (1966-1970), gdzie wystąpił jako kapral Wichura, „Janosik” Jerzego Passendorfera (1973) – zagrał tam Jędrusia Pyzdrę i „Alternatywy 4” Stanisława Barei z rolą Józefa Balcerka (1983). W filmie współpracował z Juliuszem Machulskim. Wystąpił u niego jako kasiarz Duńczyk w dwóch częściach „Vabanku” (1981, 1984) i Zenona Bombalina w „Kingsajzie” (1987).

Od drugiej połowy lat 70. Pyrkosz występował w Warszawie. W latach 1975-1981 był aktorem Teatru Polskiego. Później, na krótko, związał się z Teatrem Studio (1981-1982) i Teatrem Rozmaitości (1982-1983). Od 1983 roku przez siedem lat występował w Teatrze Narodowym. Ponownie jego droga artystyczna zbiegła się z działalnością Jerzego Krasowskiego i Krystyny Skuszanki, którzy w stanie wojennym po odwołanym ze stanowiska Adamie Hanuszkiewiczu objęli dyrekcję narodowej sceny. Pyrkosz ma na swoim koncie także blisko pięćdziesiąt ról w Teatrze Telewizji, z którym jest związany od lat 60. W latach 90. Pyrkosz współpracował z Teatrem na Woli i Teatrem Ochoty. Sporo występował w repertuarze komediowym.

*******

W 2009 roku ukazała się, nakładem Wydawnictwa Literackiego, autobiografia Pyrkosza pod tytułem Podwójnie urodzony. Wywiad-rzeka został przeprowadzony przez Annę Grużewską i Izę Komendołowicz. Pyrkosz był z tej książki bardzo zadowolony: – Byłem oszołomiony, zachwycony tym, co obie panie napisały. Pomyślałem: Boże, jak one świetnie piszą! A potem: przecież one piszą to, co ja mówię!