Wielkanocna zaduma i… polski patriotyzm

pipala

Wydarzenia Triduum Paschalnego i Wielkiej Nocy od zawsze inspirowały teologów i filozofów, świętych i mistyków, zachęcając do rozważania takich kwestii, jak: istota i sens życia, wieczność, miłość i nadzieja. Powstałe świadectwa i opinie stanowią dziś źródło paschalnego optymizmu, uczą otwierania się na Bożą Miłość i podążania wzwyż i w głąb życia duchowego. Powiedziano, że jeśli ktoś nie doskonali się w sferze duchowej, to się cofa. Ja ponieważ nie czuję się kompetentny żeby kogokolwiek duchowo doskonalić chcę Państwu przedstawić 4 ważne myśli jednego z najmądrzejszych księży, mojego ulubionego, Józefa Tischnera.

1. Nie wystarczy samo zmartwychwstanie Chrystusa, by kroczyć Jego śladami; trzeba jeszcze, ażeby w człowieku coś zmartwychwstało, żeby odbudowało się to, co człowiek stracił, ażeby z serca człowieka została wygnana rozpacz. Zwycięstwo wewnętrzne ma miejsce wówczas, kiedy człowiek potrafi odbudować w sobie wiarę, odbudować nadzieję i odbudować miłość. Trzeba umiłować i trzeba uwierzyć – aby zmartwychwstać.

2. Zmartwychwstanie jest łaską i darem. Jako łaska przychodzi dwiema drogami: drogą miłości do bliźniego i drogą miłości do Boga. Na żywot wieczny zasługują jedynie ci, których do życia przywoła miłość; miłość Boga nade wszystko i miłość brata, jak siebie samego. Człowiek zmartwychwstaje na tyle, na ile miłuje; na tyle, na ile uwierzy w zmartwychwstanie.

3. Nadzieja to niezwykła siła w człowieku. Ta siła, która pozwala mu myśleć o przyszłości, widzieć przyszłość, przeczuwać przyszłość. Która pozwala mu wierzyć, że jutro będzie piękniejsze, niż było wczoraj.

4. Życie i miłość są ściśle związane. Z miłości płynie życie a z życia, jako największy i najcenniejszy owoc, bierze się miłość. Wybór Boga stanął u źródła i był początkiem miłości. Bo miłować to wybrać. A wybrać to umieć powtarzać wybór. Być wiernym to powtarzać ten wybór. Często nie za coś, ale – mimo woli.

********

20 procent Polaków deklaruje, że chodzi do teatru kilka razy w roku. Co miesiąc chodzi 7 procent badanych. W ogóle do teatru nie chodzi co dziesiąty Polak. Polonia w Vancouver to ok. 40 000 mieszkańców. Jakby nie liczyć na sztukę wystawioną przez Teatr Polski Vancouver przyszło raptem 400 naszych rodaków. To więc zaledwie 1 procent!!!! Czyli jest dużo gorzej niż w Polsce! Jest to tym bardziej dziwne, że na obczyźnie Polacy zazwyczaj deklarują tęsknotę za tym co polskie. A tu taki marny wynik. Tymczasem zostaję zasypywany mailami podpisywanym przez tzw. „patriotów”, którzy ciągle kłują w oczy hasłami typu „Bóg, Honor, Ojczyzna”, przy okazji sadząc takie błędy ortograficzne, że zęby bolą. Ale owi „patrioci” do teatru nie chodzą. Jeden z nich mi napisał: „Tej rangi „wydarzenia” kulturalno – patriotyczne mnie nie interesują i mam nadzieję, że nigdy nie będą interesować.” No cóż widać lepiej zwyzywać rodaka o nieco innych poglądach od żydów, zdrajców czy masonów niż oglądać jakieś głupoty. Tak czy inaczej ci, którzy do teatru poszli mogą się czuć usatysfakcjonowani. Zarówno Fredro jak i nasi aktorzy spisali się na medal. Ci, którzy chcieli pójść, ale z różnych przyczyn nie mogli, być może będą mieli szansę zobaczyć jeszcze naszych aktorów w akcji i nieco poprawić statystyki. 

I tym optymistycznym akcentem kończę dzisiejsze wynurzenia,
życząc Państwu zdrowych i pogodnych Świąt Wielkanocnych

Krzysztof Pipała, redaktor naczelny Głosu Polonii