„Zabawa, zabawa”, czyli nadmiar alkoholu ma zawsze smutny koniec

str-10-przewodnik-filmowy-zabawa-zabawa

W ostatnim filmie Janusza Kondratiuka „Jak pies z kotem” (2017) Aleksandra Konieczna wciela się w postać Igi Cembrzyńskiej i jak przystało na gwiazdę polskiej rozrywki czasów PRL nie rozstaje się na ekranie z kieliszkiem i butelką. W filmie dokumentalnym „Aktorka” (2017) Marii Konwickiej i Kingi Dębskiej pojawia się inna legendarna aktorka tamtych czasów w roli samej siebie – Elżbieta Czyżewska, która poza ekranem także nie rozstawała się z kieliszkiem i papierosem.

Wprawdzie w PRLu panowało równouprawnienie w piciu aktorów i aktorek, to jednak ulubieńcami publiczności zostawali najczęściej pijący mężczyźni. Tak więc portret Janka Himilsbacha wisi do dzisiaj na honorowym miejscu w Harendzie, ale nie można spotkać w żadnym z warszawskich lokali kobiecego wizerunku nad barem, chociaż wiele jest miejsc, które zasługiwałoby na to, ze względu na popijające tam gwiazdy rodzaju żeńskiego. Piją demokratycznie po równo mężczyźni i kobiety, ale po tzw. „Polsce Ludowej” zostało w nas przekonanie, że alkohol jest bardziej dla mężczyzn niż dla kobiet, a co byłoby sprzeczne z obowiązującym wtedy rozporządzeniem o „powszechnym zaopatrzeniu ludności”, na podstawie którego w stanie wojennym wydawano kartki żywnościowe – po pół litra wódki lub butelka wina na miesiąc dla każdego dorosłego obywatela bez względu na płeć!

str-11-kinga-debskaReżyserka Kinga Dębska siedząc w montażowni oglądała wiele archiwalnych materiałów wideo i tych filmowych zrealizowanych na taśmie 8 mm podczas party warszawskiej elity artystycznej na gościnnych występach w Nowym Jorku, gdzie od 1968 roku mieszkała Elżbieta Czyżewska. W jednym z wywiadów prasowych wyznała, że właśnie podczas pracy nad filmem dokumentalnym „Aktorka” wpadła na pomysł filmu fabularnego o pijących kobietach i kobiecym alkoholizmie. Filmu o kobietach, które tracąc kontrolę nad piciem tracą wszystko, ale w zupełnie inny sposób niż mężczyźni. W pracy nad scenariuszem pomogła jej Mika Dunin, była alkoholiczka i anonimowa autorka bloga poświęconego wyjściu z nałogu, autorka książek „Antyporadnik” i „Alkoholiczka” oraz „Miłość i inne deliria”. Scenariusz filmu “Zabawa, zabawa” powstał w niespełna kilka miesięcy, chociaż bez materiałów zebranych wcześniej przez Mikę Dunin, nie byłoby to możliwe.

Scenariusz napisany przez kobiecy duet literacki Dębska-Dunin jest największą zaletą filmu „Zabawa, zabawa”, który wbrew pozorom zabawnym filmem wcale nie jest. O czym jest ta historia tak mówi Mika Dunin: „Jest to film o trzech kobietach z grupy tak zwanych wysokofunkcjonujących alkoholiczek, które w powszechnej opinii nie mają „takich” problemów. Jedna jest studentką prestiżowej uczelni, druga to prokurator koło 40., a trzecia profesorem, chirurgiem dziecięcym. Film pokazuje drastyczne momenty zwrotne w ich życiu. Alkoholowo-kobiecy temat mnie nie opuszcza, […] bo zobaczyłam, jak bardzo lekceważone są kwestie tożsamości, seksualności, uczuciowości i kobiecych ról w kontekście uzależnienia od alkoholu”. To, że bohaterki są w różnym wieku i mają różne zawody jest zabiegiem celowym i ma ułatwić widzom identyfikację nie tylko z postacią, ale także z problemem. Magda (Maria Dębska) traci kontrolę nad piciem sporadycznie, ale pije codziennie, Dorota (Agata Kulesza) rozgrywa swoim uzależnieniem problemy rodzinne i pije codzinnie, a Teresa (znakomita rola Doroty Kolak) pije samotnie i do utraty przytomności…

Drugą silną stroną filmu Kingi Dębskiej jest obsada. Trzy znakomite aktorki w trzech głównych rolach występują na tle doborowej stawki polskich aktorów: Marian Dziędziel, Marcin Dorociński, Rafał Rutkowski, Mirosław Baka, czy Sławomir Zapała. Bohaterki nie spotykają się nigdy ze sobą, a kolejne sceny z ich udziałem mają zupełnie inną obsadę. Dlatego lista postaci jest długa ale publiczność może za to podziwiać wielu ulubionych aktorów w świetnych rolach drugoplanowych. Przejmujące kreacje, które widzowie zapewne docenią, stworzyły zwłaszcza dwie pary aktorskie: Agata Kulesza z Marcinem Dorocińskim oraz Dorota Kolak z Mirosławem Baką.

Trzecią i nie jestem pewien, czy nie najważniejszą zaletą filmu „Zabawa zabawa”, jest reżyseria Kingi Dębskiej. Rzadko się zdarza, by reżyser w filmach polskich poprowadził tak sprawnie akcję w trzech rozgrywających się równolegle wątkach dramaturgicznych. Ten film nie jest komedią, a wręcz przeciwnie zawiera szereg „mocnych” scen i koncepcja akcji równoległej świetnie się sprawdza, bo porzucając jednego bohatera przechodzimy do innego pozostając cały czas w temacie alkoholowym… Symbolicznym spoiwem dla nie powiązanych ze sobą wątków dramaturgicznych, są postacie dwóch policjantów. Tylko ci mocno zagubieni i mało stanowczy funkcjonariusze, biorą udział w krytycznych momentach życia wszystkich trzech bohaterek. To tworzy rodzaj ironicznego dystansu do sytuacji, która zawsze będzie się powtarzać. Tak jak powtarzają się niespełnione obietnice bohaterek, że to już koniec z piciem.

Mógłbym jeszcze wymienić kilka następnych zalet filmu ”Zabawa zabawa”, dla których warto go zobaczyć, ale uważam, że te trzy wystarczą. Film został bardzo dobrze przyjęty podczas 8. Vancouverskiego Festiwalu Polskich Filmów, zdobywająć główną nagrodę widzów. Niestety na festiwalu nie mogłem być, ale obejrzałem film Kingi Dębskiej w małym kinie w Santa Monica podczas jubileuszowego, dwudziestego już „Polish Film Festival Los Angeles” i obiecuję krótką relację z tej imprezy w kolejnym „Przewodniku filmowym”.