Zabójcze opioidy!!!

str-1-oxy

Fakt, że żądza pieniądza w wielu przypadkach zabija, to oczywiste. Mniej oczywiste jest, ze zabija ona także morale tych, których powołaniem jest ratować ludzi przed śmiercią. W tej grupie są przede wszystkim lekarze oraz producenci leków. Profesja tego duetu specjalistów może wielu ludzi uratować przez śmiercią, ale także wyprawić na przysłowiowy drugi świat. W tym drugim przypadku motywem jest chciwość. W ostatnich latach w najbardziej drastyczny sposób przekonują się o tym Amerykanie.

Szacuje się, że w wyniku współdziałania lekarzy i producentów leków życie straciło już kilkaset tysięcy Amerykanów, a ich przedwczesna śmierć spowodowała straty w gospodarce liczone w setkach miliardów dolarów. Przełożyła się także na obniżenie średniej długości życia, a statystycy obliczyli, że w wyniku działań wymienionego duetu więcej ludzi straciło życie niż w wypadkach samochodowych i z użyciem broni palnej. Tę hekatombę, z którą Amerykanie nie mogą sobie poradzić, spowodowały… leki. Leki opioidowe. To farmaceutyki przeciwbólowe o bardzo silnym działaniu, rzeczywiście skutecznie i szybko usuwające ból, ale równie silnie uzależniające.

Koncerny farmaceutyczne produkujące leki opioidowe przeznaczały na ich reklamę miliony dolarów, w tym oczywiście także na tak zwany marketing bezpośredni, czyli docieranie do każdego z lekarzy z osobna i obdarowywanie ich prezentami. Wartość tych prezentów była różna. Badający skalę problemu eksperci dotarli do danych które ujawniają, że tylko w latach 2013-2015 firmy farmaceutyczne wydały na bezpośrednią promocję opioidów 40 milionów dolarów, a aż 68 tys. medyków nie oparło się pokusie obdarowania prezentem. Wypadało ok. 588 dol. per capita. Dokładna analiza pozwoliła ustalić, że miękki charakter miał w tym względzie średnio jeden na 12 amerykańskich lekarzy, zaś w grupie lekarzy rodzinnych prezenty przyjmował jeden na pięciu. W gamie prezentów najczęściej oferowano posiłki, wycieczki i wymyślane „z kapelusza” konsultacje. W rewanżu lekarze przypisywali pacjentom silnie działające leki opioidowe także wtedy , gdy ich dolegliwości tego nie wymagały.

Efekty były bardzo szybko widoczne. Specjaliści zajmujący się zdrowiem publicznym ustalili, że w regionach, gdzie przedstawiciele handlowi koncernów byli bardzo aktywni, odnotowano znacznie więcej przypadków śmiertelnych w wyniku przedawkowania opioidów, niż gdzie indziej. Śmiertelne skutki agresywnego marketingu, zarówno wśród lekarzy, jak też w mediach, są szczególnie widoczne w stanach Ohio, New Hampshire, Zachodnia Wirginia, ale pozostałe stany USA nie są wolne od tej epidemii.

Obwinia się za nią po równo koncerny farmaceutyczne i lekarzy. Koncerny gonią za zyskiem, a lekarze są narzędziem w ich rękach. Lekarze powinni bowiem ostrzegać pacjentów, że leki opioidowe są silnie uzależniające i bezpodstawne jest zażywanie z powodu byle jakiego bólu. Każdemu kto skarżył się na byle jaki ból wypisywali recepty na najsilniejsze opioidy, wśród których na rynku amerykańskim są przede wszystkim oksykodon, fentanyl oraz pochodne morfiny. Wszystkie silnie uzależniające i… prowadzące prostą drogą do nałogu narkotykowego.

Kolej rzeczy jest bowiem taka, że pacjenci zaczynają od silnych leków przeciwbólowych, które absolutnie niepotrzebnie zażywali, a następnie przerzucają się na narkotyki. Eksperci twierdzą, że w ten sposób zarówno koncerny, jak również lekarze działają na rzecz narkotykowych karteli, bo swoją nieodpowiedzialną działalnością, naganiają im klientów. Nie są to teorie wyssane z palca. Sam Quinones, reporter, napisał książkę, w której podał aż nadto wiarygodne przykłady współdziałania niektórych firm farmaceutycznych z narkotykowymi kartelami.

Niczym nieuzasadnione, wręcz bezkrytyczne przypisywanie leków opioidowych to plaga, której nie da się zapobiec radykalnie w jednej chwili. Walka z nią trwać będzie jeszcze co najmniej kilkadziesiąt lat, a w tym czasie śmierć nadal będzie zbierać swoje żniwo. Allison Pitt, Keith Humphreys i Margaret Brandeau z kalifornijskiego Uniwersytetu Stanforda twierdzą, że do 2025 r. z powodu przedawkowania opioidów umrze jeszcze pond pół miliona osób. W latach 2002-2011 zatrważającą liczbę, bo aż 25 milionów, stanowili Amerykanie, którzy w celach pozamedycznych przyjmowali lekarstwa przepisane na receptę. Badania zaś z roku 2016 wykazały, że 11,5 miliona mieszkańców USA niewłaściwie wykorzystywało opioidy. Skoro niewłaściwie to znaczy, że nie stosowali ich aby ulżyć swoim dolegliwościom bólowym, tylko że byli już od tych leków uzależnieni.

Dramatyczna sytuacja wywołana lekami opioidowymi ma swoje źródło w chciwości farmaceutycznych koncernów, także, niestety, wielu lekarzy, ale również w braku wiedzy pacjentów i ich bezkrytycznej wierze w profesjonalizm medyków. Także w postawach odwrotnych, gdy przychodzi się do lekarza z żądaniem wystawienia recepty na dany specyfik, bo pacjent lepiej wie, co mu dolega i co mu na tę dolegliwość pomaga.

Nadzieja w tym, że do coraz większej liczby członków amerykańskiej społeczności zacznie docierać wiedza dotycząca szkodliwości bezkrytycznego zażywania leków opioidowych. Tym bardzie, że problem staje się medialny, ponieważ coraz więcej ludzi uważających się za poszkodowanych z tego tytułu, zaczyna występować do sądów z pozwami przeciwko producentom tych leków. To przede wszystkim ludzie, którym uzależnienie od opioidów złamało kariery zawodowe, także sieroty, które z tego samego powodu straciły rodziców i ich życiowy strat był bardzo uytrudniony.

Pierwszą firmą farmaceutyczną, która została uznana na sali sądowej winną wprowadzania w błąd lekarzy i nieinformowania, że jej lek o nazwie OxyContin ma działanie uzależniające, była Purdue Pharma. To było w roku 2007 i wtedy koncern musiał zapłacić 270 mln dol. kary, ale dziś właściciele firmy, rodzina Sacklerów, zdecydowała się przeznaczy

11,5 miliarda dolarów na ugody z ofiarami ich leku. Jest w sytuacji może nie bez wyjścia, ale trudnej, ponieważ w wielu krajach USA szykuje się ok. 2 tys. procesów zarówno przeciwko rodzinie oraz ich firmie. Prawnicy Purdue Pharma rozważają ogłoszenie upadłości koncernu.

Nie wiadomo czy wymierzona 26 sierpnia br. przez sędziego Thada Balkmana kara w wysokości 572 mln dol. zakończy rozdział opioidów w historii farmaceutycznego giganta jakim jest Johnson&Johnsosn, ponieważ coraz więcej osób zwraca się z roszczeniami wobec producentów tych leków. Czas pokaże.

Problem zagrożenia opioidowego wisi także nad Europą, acz jeszcze nie w takim stopniu jak w USA. Takie kraje jak Francja podjęły stosowne kroki, by ograniczyć ekspansję leków opioidowych, ale ich spożycie w latach 2000-2017wzrosło trzykrotnie, zaś w 2015 r. liczba zgonów tym spowodowana wrosła o 146 proc. W Wielkiej Brytanii i w Walii liczba recept na opioidy wzrosła podczas minionej dekady o 60 proc. W tym przypadku winna jest tez chciwość, ale nie koncernów i lekarzy, lecz państwowej instytucji finansującej lecznictwo, która dla uniknięcia kosztów długiej terapii wywierała na lekarzy presje, by stosowali szybkie i skuteczne środki. No więc stosowali, a teraz mają problem.

W Polsce problemu z opioidami na razie nie ma, ale dlatego, ponieważ polskie lecznictwo bólu znajduje się cięgle powijakach, a nawet cofa. W ciągu siedmiu ostatnich lat liczba wyspecjalizowanych w leczeniu bólu poradni zmniejszyła się z 220 do 173. Nie specjalistów, a więc nie ma też wiedzy jak postępować z osobami żyjącymi z nieustającym skrajnym bólem. Dotyczy to przede wszystkim pacjentów onkologicznych. Brak wiedzy sprawia, że stosuje się półśrodki, które w żaden sposobnie pomagają chorym. W tej chwili w Polsce sytuacja jest odwrotna do tej po drugiej stronie Atlantyku. Polskie Towarzystwo Leczenia Bólu namawia wręcz lekarzy, by w uzasadnionych przypadkach ordynowali silniejsze opioidy.

Jerzy Kozim