Złoty Kalosz dla „Zabawa, zabawa” Kingi Dębskiej

sss

Podczas 8.VPFF organizatorzy zaprezentowali nam 8 filmów w ramach konkursu i jeden pokaz specjalny poza konkursem. Jak to zwykle podczas festiwali bywa widzowie mogli obejrzeć filmy trzymające w napięciu, ciekawe, niepokojące i…męczące. Nie będę tu streszczał poszczególnych produkcji, a jedynie wystawię każdemu z filmów swoją subiektywną ocenę.

Tak więc po kolei – „Wspomnienie lata” Adama Guzińskiego – z kategoriii filmów męczących, w zasadzie nie wiadomo o czym, czego widz miał się z niego dowiedzieć poza autorem chyba nie wie nikt. Kolejny film to „Kurier” Władysława Pasikowskiego – trzymający w napięciu, oparty na faktach z życia Jana Nowaka-Jeziorańskiego, trochę hollywoodzki, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Następna pozycja to „Okna, okna” Wojciecha Solarza – jeżeli chodzi o nudę to podobny do pierwszego. Kolejny obraz to „Nina” Olgi Chajdas – poruszający tematykę miłości homoseksualnej, co w polsce nadal wydaje się bardzo rewolucyjne. Na pewno nie można się było nudzić. Podobnie jak na jednej z kultowych komedii Stanisława Barei „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz”. Film został przypomniany widzom z okazji wizyty Wiesławy i Allana Starskich, którzy pracowali przy tym filmie i byli gośćmi honorowymi festiwalu (wywiad z Allanem Starskim na str. 12.) Kolejny film to „Piłsudski” Michała Rosy – opowiadający mało znane fakty z biografii jednego z najwybitniejszych Polaków, choć wśród historyków bardzo kontrowersyjnego, Józefa Piłsudskiego. Film bardzo interesujący, a także wybitna tytułowa rola Borysa Szyca. Ostatni dzień zaczął się przejmującym filmem „53 wojny” Ewy Bukowskiej – historia żony zaangażowanego korespondenta wojennego. Jego częste wyjazdy do najniebezpieczniejszych miejsc na Ziemi sprawiają, że bohaterka zaczyna coraz mocniej tracić kontakt z rzeczywistością. Tak więc nudzić się nie można. Potem byliśmy świadkami filmu „Zabawa, zabawa” Kingi Dębskiej, która zdobyła główną nagrodę festiwalu – Złotego Kalosza (Recenzja filmu na str. 10).

I na zakończenie widzowie zobaczyli jeden z najgłośniejszych ostatnio filmów w Polsce – „Polityka” Patryka Vegi. Film w Polsce zebrał mówiąc delikatnie, niezbyt przychylne recenzje i to wcale nie od zwolenników obecnej władzy. Według mnie nie jest to dzieło wybitne, ale też nie tak fatalne jak świadczyć by mogły recenzje. Vancouverska widownia zresztą podzieliła moje zdanie.

Krzysztpf Pipała